18Ciężko być bardziej na odludziu niż w Iruya
Czytaj dalej »Jeśli niektóre z poprzednich miejsc z których wrzuciłem zdjęcia wydawały się być na odludziu to zobaczcie to. Mała mieścina Iruya położona jest na zboczu góry i potrzeba trochę cierpliwości żeby tam dojechać nieutwardzoną drogą. Ale warto, można nawet zobaczyć mecz piłki nożnej z całkiem niezłej wysokości.
Czytaj dalej »
20San Antonio de Los Cobres i Abra del Acay
Czytaj dalej »Jadąc Ruta Nacional 51 dotarliśmy do San Antonio de Los Cobres, małego miasteczka leżącego na wysokości 3’750m.n.p.m. Zboczyliśmy też trochę z trasy do Abra del Acay która jest podobno najwyżej położonym punktem na drodze krajowej na świecie. Na znaku jest napisane, że jest to 4’895m, ale podobno jak się zmierzy GPSem to wychodzi 5’061m. Nie ma tam za dużo tlenu, powiem tyle!
Czytaj dalej »
20Prawie w Czile
Czytaj dalej »Puente del Inca i okolice, zajechaliśmy gdzieś tak 10km od granicy z Czile. Kiedyś jak będę miał wystarczająco dużo czasu to przekroczę tę granicę :)
Czytaj dalej »
18Aconcagua i okolice
Czytaj dalej »Znowu góry. Tym razem szybkie spojrzenie na Aconcague – najwyższy szczyt obu Ameryk i kilka innych interesujących miejsc które widzieliśmy po drodze tam i z powrotem.
Czytaj dalej »
18Z Mendozy do Uspallaty
Czytaj dalej »Po tym jak opuściliśmy stolicę pojechaliśmy przez prawie cała Argentynę na zachód. 14-godzinna podróż autokarem podczas której graliśmy w bingo po hiszpańsku, co jest całkiem zabawne jak się nie zna języka, i dojechaliśmy do Mendozy. Małe problemy z wypożyczeniem samochodu od miejscowego Louis de Funes’a (pamiętał że Polska grała tam na Mistrzostwach w 1978!), niespodziewana impreza na festynie z okazji Dnia Niepodległości Czile i wreszcie byliśmy na naszej pierwszej trasie przez góry.
Czytaj dalej »




English