maqh just cruising along

1201/2011 18

Ciężko być bardziej na odludziu niż w Iruya

Czytaj dalej »

Jeśli niektóre z poprzednich miejsc z których wrzuciłem zdjęcia wydawały się być na odludziu to zobaczcie to. Mała mieścina Iruya położona jest na zboczu góry i potrzeba trochę cierpliwości żeby tam dojechać nieutwardzoną drogą. Ale warto, można nawet zobaczyć mecz piłki nożnej z całkiem niezłej wysokości.

Ciezko byc bardziej na odludziu niz w Iruya
Czytaj dalej »
1612/2010 20

San Antonio de Los Cobres i Abra del Acay

Czytaj dalej »

Jadąc Ruta Nacional 51 dotarliśmy do San Antonio de Los Cobres, małego miasteczka leżącego na wysokości 3’750m.n.p.m. Zboczyliśmy też trochę z trasy do Abra del Acay która jest podobno najwyżej położonym punktem na drodze krajowej na świecie. Na znaku jest napisane, że jest to 4’895m, ale podobno jak się zmierzy GPSem to wychodzi 5’061m. Nie ma tam za dużo tlenu, powiem tyle!

San Antonio de Los Cobres i Abra del Acay
Czytaj dalej »
411/2010 20

Prawie w Czile

Czytaj dalej »

Puente del Inca i okolice, zajechaliśmy gdzieś tak 10km od granicy z Czile. Kiedyś jak będę miał wystarczająco dużo czasu to przekroczę tę granicę :)

Prawie w Czile
Czytaj dalej »
111/2010 18

Aconcagua i okolice

Czytaj dalej »

Znowu góry. Tym razem szybkie spojrzenie na Aconcague – najwyższy szczyt obu Ameryk i kilka innych interesujących miejsc które widzieliśmy po drodze tam i z powrotem.

Aconcagua i okolice
Czytaj dalej »
2710/2010 18

Z Mendozy do Uspallaty

Czytaj dalej »

Po tym jak opuściliśmy stolicę pojechaliśmy przez prawie cała Argentynę na zachód. 14-godzinna podróż autokarem podczas której graliśmy w bingo po hiszpańsku, co jest całkiem zabawne jak się nie zna języka, i dojechaliśmy do Mendozy. Małe problemy z wypożyczeniem samochodu od miejscowego Louis de Funes’a (pamiętał że Polska grała tam na Mistrzostwach w 1978!), niespodziewana impreza na festynie z okazji Dnia Niepodległości Czile i wreszcie byliśmy na naszej pierwszej trasie przez góry.

Z Mendozy do Uspallaty
Czytaj dalej »